O tym jak nasz Synek stał się dzieckiem zajętym – Rodzic adopcyjny na studiach

Wyzwania przed jakimi mogą stanąć rodzice adopcyjni
Czasem tak bywa, że masz już jedne studia, potem drugie, a w końcu okazuje się że jeszcze musisz robić i trzecie. Nie tyle dla przyjemności, czy osiągnięcia szczytu swoich możliwości zawodowych i zrobienia zawrotnej kariery, ile z tak prozaicznych powodów, jak konieczność utrzymania rodziny i odnalezienia się na trudnym rynku pracy.
Gdy nasz Synek skończył roczek Mąż musiał ponownie zostać żakiem. Przeorganizowało to całkowicie życie całej naszej rodziny. Jak studiuje się z dwudziestolatkami mając „nieco” więcej lat niż oni? Hmm… ciekawie! Niby pamięć nie ta, a tu jeszcze malutkie dziecko, i kondycja fizyczna też słabsza. Pomyślałby ktoś, ze to nie jest tak ważne, ale gdy zajęcia trwają w sobotę i niedzielę od 8 do 20 to musisz być w formie.
Ale studia w „dojrzalszym” wieku mają też swoje dobre strony.
Rodzina z jednej strony „zabiera” mnóstwo czasu, ale z drugiej daje najsilniejszą motywację.
A to podstawa przy każdych studiach. Dodatkowym atutem jest także większa świadomość świata i rządzących nim procesów oraz sprecyzowane zainteresowania, które w jakimś stopniu można wykorzystać.
Po pierwszym roku odpadła połowa studentów… dwudziestolatkowie mają mniejszą determinację. Niedowierzenie i radość.
Jednak Ojciec niemowlaka może być dobrym żakiem!
Studia zaczynają w końcu przynosić efekty… Na drugim roku Mąż dostaje „normalną” pracę. I z wielką radością zapomina o umowach zlecenie i o wszystkich dorywczych zajęciach. Stabilizacja finansowa to też podstawa każdej rodziny… pozwala jej przetrwać.
Procedury adopcyjne – zatrudnienie
W ośrodku adopcyjnym dokładnie weryfikowano naszą sytuację materialną i zawodową, ale jak później się przekonaliśmy kwestia zatrudnienia to sprawa bardzo płynna. Dziś jest praca, a jutro jej nie ma. I co z tego, że w momencie kwalifikacji obydwoje mieliśmy umowy na czas nieokreślony. Rok później wszystko się zmieniło.
Adopcja dziecka najczęściej wiąże się z koniecznością przyjęcia również mniejszych lub większych deficytów, które wnosi ze sobą mały człowiek. To sprawia, że Maluszek potrzebuje szczególnej troski, zwłaszcza w tym początkowym okresie. Urlop macierzyński, ojcowski i rodzicielski mogą okazać się niewystarczające. Na wychowawczy nie każdy pracodawca się zgadza. Teoretycznie to prawo rodziców, ale praktycznie wszystko wygląda inaczej.
Dziecko adopcyjne – najlepsza motywacja –
Rodzic adopcyjny na studiach
Jednak dziecko to największa motywacja do działania i poszukiwania nowych rozwiązań. Daje taką siłę, że pojawiające się trudności można pokonać. Choć na pewno nie jest to łatwe i wiąże się z licznymi wyrzeczeniami.
Nasz mały człowieczek czasem słyszał od swojego Tatusia siedzącego nad książkami i uczącego się na kolejne zaliczenia: Jestem teraz zajęty Synku. Za chwilę… (zrobię to czego się właśnie ode mnie domagasz). Pobaw się teraz jeszcze trochę sam.
Ostatnio, gdy chcieliśmy wspólnie iść na spacer… nasz mały niespełna 3-letni Tomuś (budujący coraz bardziej wyszukane konstrukcje z klocków lego duplo), na zachętę by się zbierał – odpowiedział tylko z powagą:
„Za chwilę… Jestem teraz zajęty! Jestem teraz zajęty!”.

Dzieci to świetni obserwatorzy. A 3-latek to już naprawdę rozumny gość. Parę razy usłyszał od Taty, zrozumiał kontekst i wcielił w życie 😀
Chłopcy lubią naśladować tatusiów. Mam w domu dwóch 3-latków więc coś mogę o tym opowiedzieć 😉
Dziecko to niezwykła motywacja do działań, które zaczynamy realizować 🙂 Moja mama poszła na studia, gdy mój brat był nastolatkiem, a ja byłam w szkole podstawowej. Do tego normalny etat, ale utrzymanie pracy wymagało tytułu naukowego. Multum wyrzeczeń, także mało czasu dla dzieci. Ale nie mam jej tego za złe, przeciwnie – jestem dumna, że to wszystko ogarnęła.
Ja to mam nadzieję, że zmotywuję swoimi studiami moich synów do jak najdłuższej nauki.