Nie zadałam tych pytań Mamie adopcyjnej i bardzo żałuję – wpis gościnny

Dziś chciałabym Was zaprosić na opowieść gościnną Moniki, szczęśliwej Mamy trójki dzieci, która gdy była w ciąży spotkała na swej drodze Mamę adopcyjną. Zachęcam również do wizyty na jej blogu, gdzie znajdziecie sporo ciekawych historii.

Adopcja czasem bywa tematem – tabu…

Tak jak rak, seks czy zarobki. O tym się nie mówi, a jeśli – to za plecami. Dziwne to, skoro o ciąży, karmieniu piersią i wychowaniu dzieci mówi się czasem więcej, niż matka chciałaby usłyszeć. W przypadku adopcji zwykle nie chcemy nikogo urazić, bo zwykle łączy się ona z problemem bezpłodności.

Dwie Mamy – dwie historie jakże różne – ale łączy je miłość do Dziecka

Mama biologiczna z dzieckiem
Mama biologiczna
Mama adopcyjna z dzieckiem
Mama adopcyjna

Tak było i w moim przypadku. Nie miałam problemu z zajściem w ciążę. W mojej drugiej ciąży dowiedziałam się jednak, że w pracy jedna z koleżanek już kilka lat zmaga się z problemem bezpłodności. Nagle zrobiło mi się źle z moim brzuchem. Nie miałam jak go przed nią ukryć, przecież bym go nie wciągnęła, więc chcąc nie chcąc mijałyśmy się na korytarzu, czasem szybko porozmawiałyśmy podczas przerwy na kawę w biurowej kuchni. Kiedyś zwierzyła się, że ma zamiar adoptować dziecko.

Dziś, kiedy widzę nasze dzieci bawiące się razem, wiem, że są pytania, które mogłam jej zadać. I bardzo żałuję, że tego nie zrobiłam. Przecież oczekiwanie na przybycie adopcyjnego dziecka jest równie stresujące dla matki, jak jego narodziny.

Jak się czujesz?

Kiedy jakaś znajoma spodziewa się dziecka lub je urodzi nie tylko staramy się podnieść ją na duchu, ale także czasami choćby na chwilę pomóc. O depresji poporodowej czy szoku porodowym przecież tak dużo się mówi. Jednak nikt nie mówił, że także mama adopcyjna może doznawać skrajnych emocji. Żałuję, że nie spytałam czy moja znajoma mama adopcyjna dobrze się czuła.

Czy mogę pomóc?

Kobiecie w ciąży się nie odmawia, dlatego zwykle sporo ludzi jest pomocnych w okresie ciaży i połogu. Przynosimy zakupy, ustępujemy miejsca w autobusie czy w kolejce do pediatry. Nawet czasem pomagamy pomimo zapewnień, że wszystko jest przecież OK. Bo nie zawsze jest. Nie czekaj na prośbę o pomoc, działaj. Ja nie pomyślałam o tym, a szkoda.

Masz już gotową wyprawkę? Do jakiego pediatry będziecie chodzić?

Jeśli wiesz o planowanej adopcji możesz bez problemu porozmawiać o rzeczach, o których czasem się zapomina: skompletowaniu wyprawki czy wybraniu pediatry. Ciężarna ma na to zwykle dziewięć miesięcy, rodzic adopcyjny – czasem o wiele mniej czasu. Każda mama lepiej się czuje, jak się ją dopinguje w jej wysiłkach. Żałuję, że mi pomysłu na taką rozmowę zabrakło.

Co najbardziej Cię ekscytuje?

Spodziewanie się dziecka, nieważne czy urodzonego przez siebie czy adoptowanego, to wyzwanie. Tycie podczas ciąży, waga dziecka, szczepionki, formy karmienia czy też niekoniecznie znana data porodu dotyczy każdej mamy, także tej adopcyjnej. Tyle, że zamiast daty porodu mamy do czynienia z datą adopcji. Dla matki i dziecka można ją wręcz uznawać za drugi poród. Czasem mówiąc na głos swoje niepewności czy strachy łatwiej podchodzimy do akceptowania rzeczywistości. Rozmowa na trudne tematy jest dobra dla każdej mamy, także adopcyjnej. Czasem wystarczy zacząć od pożyczenia np. książki o rozwoju dziecka.

Bycie dobrym przyjacielem to okazywanie innym tego, na co inni zwykle nie zwracają uwagi. Oznacza bycie blisko nie tylko przez chwilę, ale także w tych trudniejszych momentach i delikatne zadawanie pytań, szczere odpowiadanie na nie, czy też wspieranie w byciu mamą, nawet jeżeli o wsparcie nikt nie pytał. Dotyczy to każdej matki, a chyba szczególnie tej adopcyjnej.

Kilka słów o autorce:

Nazywam się Monika Kilijańska. Jestem wielozadaniową kobietą: matką, żoną, kucharką, sprzątaczką, blogerką, copywriterką, transkryptorką i kto wie kim jeszcze! Uwielbiam marcepan i lody czekoladowe. Cały czas mam nadzieję, że kalorie idą w cycki. Prowadzę blog www.konfabula.pl. Nie znajdziesz tu wystylizowanych zdjęć dzieci czy wnętrz. Bo nie o to chodzi. Taki life bez stylu, wychowanie bez spiny.

1 komentarz do “Nie zadałam tych pytań Mamie adopcyjnej i bardzo żałuję – wpis gościnny”

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *