„Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…”

Na jednym z obiektów kulturalnych w moim mieście jest taki napis:
Było, było, było….
Jest…
Będzie, będzie, będzie…
Tyle razy tamtędy przejeżdżałam i zawsze zadziwiał mnie przekaz tych słów… najważniejsze jest tu i teraz. Gdyby ten napis przenieść do mojego życia, to wyglądałby nieco inaczej:
Było, było, było…
Jest…
Będzie, będzie, będzie…
Dlaczego tak zabiegam o przeszłość i przyszłość? Ileż poświęcam na to czasu i energii?
Gdy podsumuję dzisiejszy dzień, to tego tu i teraz było może 20 – 25%. A u mojego dwuletniego Synka 99,9%. Wszystko co robił było dla niego ważne tu i teraz.
Każda chwila była bezcenna… przeszłość i przyszłość praktycznie nie istniały. Pół dnia mnie prosił, by się z nim pobawić, posiedzieć. A słyszał tylko „zaraz i zaraz”. Chciał mieć mamę tu i teraz obok siebie… Dla niego to „później” niewiele znaczyło. Pozbawione było jakiejkolwiek atrakcyjności.
Dlaczego, gdy dorastamy te dwa odległe czasy tak mamią nas swym pięknem.
Zastanawiam się kiedy tracimy ten niezwykły dar życia teraźniejszością. I nie chodzi tu oczywiście, by w ogóle zapomnieć o tym, co było i będzie. Ale tylko o to, by nadać im odpowiednie proporcje.
Wczoraj już było. Jutro czy nadejdzie? Ale dziś jeszcze trwa i czeka… na Ciebie i na mnie…

Być tu i teraz… To chyba najważniejsze, czego powinniśmy się nauczyć. I jest to sekret udanego i szczęśliwego życia!
Dokładnie tak jest. Sama piszę o tym co chwilę. W gruncie rzeczy, ani przeszłość, ani przyszłość nie istnieje – to tylko konstrukty umysłu. Oczywiście trzeba analizować, jak i planować, ale później narzędzie (nasz umysł) trzeba odłożyć na półkę i żyć tutaj. Osho robi fajne rozróżnienie – na działalność i działanie. Nawet robiąc coś, możemy być daleko od tu i teraz (działalność). Gdy natomiast jesteśmy w teraźniejszości (działanie), potrafimy tworzyć rzeczy piękne, kreatywne. Bardzo podoba mi się ta koncepcja i wprowadzam ją coraz głębiej do mojego życia. 🙂