Tatuś … i Tatuś… czyli opowieść o tym, jak my Kobiety łatwo możemy Dziecku odebrać Ojca
Szczęśliwi Ojciec i Syn
„Matka jest pokarmem, miłością, ciepłem, ziemią. Być kochanym przez nią to tyle, co być żywym, zakorzenionym, mieć ojczyznę i dom… Ojciec reprezentuje świat myśli, przedmiotów, które są dziełem ludzkich rąk, świat prawa i ładu, dyscypliny, podróży, przygody. Ojciec wskazuje dziecku drogę w świat”. E. Fromm
Mama, Tato i Dziecko
Matka ma łatwiej. Jej relacja z dzieckiem budowana jest od początku jego istnienia. Przez 9 miesięcy stanowią przecież jedność, choć są odrębnymi istotami. Obecność Ojca jest tylko w świecie zewnętrznym.
Bywa, że ta relacja matki z dzieckiem w pierwszych miesiącach jego życia jest traktowana jako nadrzędna, a rola Ojca spychana na dalszy plan.
Adopcja dziecka małego, kilkumiesięcznego sprawia niejako przeniesienie tej sytuacji. W tzw. „narodzinach dziecka adopcyjnego” zwykle szybciej odnajduje się kobieta. To ona jako pierwsza wyczuwa potrzeby dziecka, intuicyjnie wie też, jak je zaspokoić. To w jej ramionach dziecko najszybciej odzyskuje spokój. Mężczyzna, choć może opanować perfekcyjnie technikę przewijania, kąpania, karmienia dziecka… to jednak w tych pierwszych emocjonalnych kontaktach z dzieckiem jest bardzo nieporadny.
U kobiety – matki pojawia się też często pokusa odsunięcia mężczyzny – ojca od dziecka, bo przecież ja wiem lepiej, robię to lepiej, to przecież w moich ramionach dziecko najszybciej się uspokaja. Czasem pokusa ta rodzi się tylko dlatego, że tak jest łatwiej. Mężczyzna musi się dopiero uczyć odczuwania dziecka i różnie mu idzie ta nauka. Dla kobiety natomiast jest to coś naturalnego, co przychodzi z taką łatwością. Zamiast mu wyjaśniać, tłumaczyć, uczyć – zrobię to sama.
Jakie są konsekwencje takich działań – relacja Matki i Dziecka coraz bliższa, a Ojca z Dzieckiem coraz dalsza. Bywa nawet, że mężczyźni widząc swoją nieporadność przy dziecku, wycofują się z jego życia, uznając że przyjdzie na to czas by powrócić, jak będzie starsze. Jednak w praktyce te powroty bywają trudne.
Byłam Mamą co wie lepiej
No cóż – u nas taka sytuacja bardzo szybko zaczęła mieć miejsce. Tak jakoś naturalnie przyszła. Zamiast tłumaczyć mężowi, uczyć go – łatwiej mi było zrobić coś przy dziecku samej, bo niby byłam w tym lepsza… I tak krok po kroku Ojciec dziecka spychany był to niebytu.
Ale tu na szczęście zadziałał czynnik zewnętrzny. Musiałam wyjechać na kilka tygodni. I stało się to, co zwykle się dzieje, gdy nagle Ojciec musi być Ojcem… Choć w bólach i po swojemu, tak na zasadzie prób i błędów, ale się nim stał.
Zachwyt dziecka nad Ojcem
I Synek się zachwycił Ojcem. Gdy wróciłam było już tylko „Tatuś i tatuś…” Teraz i ja z zachwytem patrzę, jak wielka zmiana nastąpiła w Mężu i jak cudownym jest Ojcem. A tak niewiele brakowało bym, nawet nieświadomie przecież, wyłączyła go z życia dziecka…
I coś w tym jest, że „Ojciec wprowadza realność świata w sferę silnej więzi emocjonalnej, jaką jest związek Matki i Dziecka”… ten związek normalnieje. Tak stało się u nas…
A jak jest u Was?