DZIECKO – MAŁY NAUCZYCIEL DOROSŁEGO CZŁOWIEKA…

Małe Dziecko patrzące w dal
Mądrość Dziecka

DZIECKO uczy jak walczyć o swoje…

Lubię patrzeć na mojego Malucha, bo On pokazuje mi jak należy walczyć o swoje

Dziecko uczy jak „domagać się ze wszystkich sił, tego czego się pragnie”, tak ze wszystkich sił, niestrudzenie.

Uczy mnie też jak należy wybaczać…

Nawet gdy przez chwilę jest zły, bo nie dostał ulubionej zabawki, bo nie mógł oglądać znów bajki, a tak bardzo chciał… to jednak po chwili jeszcze łzy nie obeschły z jego policzków, a już się uśmiecha, już nie pamięta wcześniejszej „krzywdy”.

Więc, gdy dziś po raz kolejny przyszło mi zmierzyć się z trudnym rynkiem pracy, to pomyślałam o Synku. Po 10 latach w miarę stabilnego zatrudnienia szukanie nowej pracy nie jest łatwe. A przecież wszystko miało wyglądać tak pięknie… roczny urlop macierzyński, potem kilka miesięcy wychowawczego… i powrót do pracy. Wszystko zgodne z prawem, chroniącym niejako matkę.. nie na długo jednak.

To prawda, że nie uprzedzałam wcześniej, że skończyłam kurs adopcyjny, że czekam na Dziecko… że to czekanie może trwać miesiąc, może dwa, ale też równie dobrze rok lub nawet kilka lat. Ale o ile w przypadku ciąży kobieta jest chroniona i pracodawca nie może jej zwolnić, o tyle nie ma czegoś takiego, jak ochrona kobiety w „ciąży adopcyjnej„. Z drugiej strony, gdy się przyznasz, że już może za chwilę bliższą lub dalszą będziesz korzystać z urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego, a później najprawdopodobniej i wychowawczego, to jaki kierownik to wytrzyma… czy nie poszuka jakiegoś rozwiązania, by się zwyczajnie Ciebie pozbyć? A jak zostaniesz bez pracy, to Twoje szanse na adopcję, też się zmniejszają.

Więc nie powiedziałam…

Po urlopie wychowawczym, który trwał zaledwie (lub aż) 3 miesiące, zależy z której strony na to patrzymy… (ale był konieczny, bo umożliwił mi dokończenie rehabilitacji Synka), wróciłam do pracy. Na krótko jednak…
Po zaledwie 2 miesiącach kierowniczka w majestacie prawa w końcu mogła się mnie pozbyć. Za karę, bo jakże mogłam narazić cały zakład na takie utrudnienia… wszak musiała szukać zastępstwo. Budżetówka to niby łatwiej, a jednak w rzeczywistości tak samo trudno… wszystko zależy od ludzi.

Więc stawiam teraz czoło innym kandydatom, startując wciąż w nowych konkursach o pracę… i choć nie jest łatwo, a fakt, że jestem Mamą muszę raczej ukrywać, niż się nim chwalić… to jednak wiem od mojego Synka, jak trzeba walczyć i domagać się czegoś ze wszystkich sił, gdy się tego bardzo pragnienie.

A Tobie kierowniczko wybaczam, to zajmuje tylko chwilę, a chowanie urazy zabiera zbyt wiele czasu i energii… na którą szkoda tak pięknego daru jakim jest ŻYCIE.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *